Był sobie słoń, wielki jak słoń, czyli dzień pod znakiem trąby i uszu

Zabawy

Opublikowano 2011 / 09 / 29 w kategorii Zabawy

Była piękna pogoda i postanowiliśmy całą rodziną wybrać się do Zoo. Niestety okazało się, że zwierząta są tu naprawdę dobrze zakamuflowane. Ukryte w trawie, za drzewem, wylegiwały się na krańcu swoich wybiegów, gdzie miały ciszę i spokój od zwiedzających.

Słoniarnia

Poszukiwania dość szybko zniechęciły Bru i zajął się poważnymi sprawami. Sprawdził każdy kamyk, przeniósł liść, nazbierał patyków, całkowicie wykorzystał fakt, że o tej porze nikogo nie było na placu zabaw, przeskakując z jeden atrakcji na drugą. Ale słonie, słonie to zupełnie inna historia.

Słoniarnia w poznańskim Zoo jest mocno wyeksponowana i nie trudno zobaczyć szarego olbrzyma. Skoro tylko słoniom udało się mocno sobą zaciekawić mojego malucha uznałam, że dobrym pomysłem będzie zabawa w Słonie. Przecież nawet Anna Jantar śpiewała:

Dla dzieciaków taki słoń to wielka frajda i dlatego podskakują, wykrzykują, namawiają, podziwiają i biegają, a on trąbi czasami, wachluje uszami, tupie nogami, śmieje się słoń.

Maska z tektury i rolek

Przygotowałam się bardzo starannie, starając się poprzez zabawę w słonie pobudzić różne rodzaje inteligencji. Znalazłam wierszyki i piosenki, gdzie słonie się pojawiają, to był też dobry moment, żeby poznać kolor szary. Najwięcej czasu zajęło mi zrobienie maski Słonia z szarej i różowej tektury oraz kilku rolek po papierze. Muszę przyznać, że choć maska jeszcze spogląda na mnie z naszej półki różności nie cieszyła się takim entuzjazmem jak pszczele czułki, czy żabia maska, które przez długi czas były ulubionym elementem ubioru codziennego.

Joanna Kulmowa - Słoń

Wczoraj rano wszedł pewien słoń do sklepu z porcelaną.
Ekspedienci wrzeszczeli jak najęci: – Panie słoniu! Niech pan sie tu nie kręci.
Ale słoń wszedł bez względu na swą tuszę.
Ukłonił się sprzedawcom kapeluszem i powiedział: – Proszę o ciszę.
O! przepraszam. Strąciłem kieliszek. I powiedział: – Niechże pan ochłonie.
O! przepraszam.
Już po wazonie. I powiedział: – Ja na pół chwileczki. o! przepraszam za te spodeczki.
W końcu wybąkał stroskany: – Proszę o dwie tony miałkiej porcelany.
I zapłacił. I wyniósł na grzbiecie trzy kosze.
A w nich cały sklep utarty na proszek.

Julian Tuwim - Słoń Trąbalski

Był sobie słoń wielki – jak słoń.
Zwał się ten słoń Tomasz Trąbalski.
Wszystko, co miał, było jak słoń!
Lecz straszny był Zapominalski.

Słoniową miał głowę i nogi słoniowe,
I kły z prawdziwej kości słoniowej,
I trąbę, którą wspaniale kręcił,
Wszystko słoniowe – oprócz pamięci.

Zaprosił kolegów słoni na karty
Na wpół do czwartej.
Przychodzą – ryczą: “Dzień dobry, kolego!”
Nikt nie odpowiada,
Nie ma Trąbalskiego.
Zapomniał! Wyszedł!

Miał przyjść do państwa Krokodylów
Na filiżankę wody z Nilu:
Zapomniał! Nie przyszedł!

Ma on chłopczyka i dziewczynkę,
Miłego słonika i śliczną słoninkę.
Bardzo kocha te swoje słonięta,
Ale ich imion nie pamięta.
Synek nazywa się Biały Ząbek,
A ojciec woła: “Trąbek! Bombek!”
Córeczce na imię po prostu Kachna,
A ojciec woła: “Grubachna! Wielgachna!”

Nawet gdy własne imię wymawia,
Gdy się na przykład komuś przedstawia,
Często się myli Tomasz Trąbalski
I mówi: “Jestem Tobiasz Bimbalski”.

Żonę ma taką – jakby sześć żon miał!
(Imię jej: Bania, ale zapomniał),
No i ta żona kiedyś powiada:
“Idź do doktora, niechaj cię zbada,
Niech cię wyleczy na stare lata!”

Więc zaraz poszedł – do adwokata.
Potem do szewca i rejenta.
I wszędzie mówi, że nie pamięta!

“Dobrze wiedziałem, lecz zapomniałem,
Może kto z panów wie czego chciałem?”

Błąka się, krąży, jest coraz później,
Aż do kowala trafił, do kuźni.
Ten chciał go podkuć, więc oprzytomniał,
Przypomniał sobie to co zapomniał!

Kowal go zbadał, miechem podmuchał,
Zajrzał do gardła, zajrzał do ucha,
Potem opukał młotem kowalskim
I mówi: “Wiem już, panie Trąbalski!
Co dzień na głowę wody kubełek
oraz na trąbie zrobić supełek”.
I chlust go wodą! Sekundę trwało
I w supeł związał trąbę wspaniałą!

Pędem poleciał Tomasz do domu.
Żona w krzyk: “Co to?!” – “Nie mów nikomu!
To dla pamięci!” – “O czym?” – “No … chciałem…”
- “Co chciałeś?” – “Nie wiem! Już zapomniałem!”

Nasza zabawa była rozłożona na cały dzień i obejmowała:

  1. Słuchanie i tańce w rytm piosenki “Cztery zielone słonie”
  2. Czytanie wierszyków Juliana Tuwima “Słoń Trąbalski” i Joanny Kulmowej “Słoń”
  3. Upiększanie kolorowanki – poznanie koloru szarego i różowego
  4. Oglądanie zdjęć i filmików ze słoniami
  5. Zabawa z wykorzystaniem maski słonia
  • Miniatura
  • Miniatura
  • Miniatura

Komentarze

Dodaj komentarz ›

Jeszcze nikt nie skomentował tego posta.

Dodaj Komentarz

Tylko tekst, bez linków i HTMLa. Kierując do kogoś odpowiedź rozpocznij ją od znaku @ i nazwiska np. @Anna Kowalska: